wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział IV

    Następnego dnia, po nieprzespanej nocy , przyszła do mnie na strych moja mama i poprosiła mnie żebym zjadła z rodziną śniadanie, ja z niechęcią zgodziłam się na to, i po 5 minutach byłam już na dole. Usiadłam przy stole i zaczęłam rozmawiać z moją młodszą siostrą:
- A wiesz że ciocia jutro przyjeżdża ?
- yhy - odpowiedziałam żałośnie do mojej siostry. . .
- Lucy ! uspokój się , odpowiadaj normalnie do swojej siostrzyczki! - zwróciła mi uwagę matka
- o bosz.. - odpowiedziałam
- Nie o bosz tylko tak
- dobrze , dobrze - marudząc odpowiedziałam i zaczęłam jeść kanapki
- Nicki nie mlaskaj! - znów mi zwróciła uwagę mama
- Nie! - wykrzyknęłam , wzięłam kanapkę i pobiegłam do mojego pokoju, tam przynajmniej mogłam się odprężyć no ale nie na długo bo tam też musiała przyleźć!
- Lucy, zobacz jaki tu burdel! Posprzątaj tu przecież jutro ciotka przyjeżdża i prawdopodobnie do niej jedziesz na wakacje - powiedziała do mnie matka
- ŻE CO?! - wykrzyknęłam - Ale , ale ... to już zaraz są wakacje?! No nie, i co ja tam będę robić ?! nudzić się!
- Tak samo jak tu , może przynajmniej tam znajdziesz sobie przyjaciół
- Tsaaa... dobra rób jak chcesz! - zatrzasnęłam przed nią drzwi i postanowiłam założyć mój wakacyjny pamiętnik... Wzięłam zeszyt od matmy, wydarłam wszystkie brudne kartki , a nie było ich za wiele, i zaczęłam pisać...
                                             Drogi pamiętniczku, masz być wakacyjny ale zacznę od dzisiaj, przecież i tak za 2 tygodnie są wakacje. Hmm.. No to tak dzisiaj nie za dużo się wydarzyło, ale może ci opowiem też o wczoraj. Wczoraj miałam się spotkać z takim chłopakiem którego poznałam w czwartek, no ale mój kochany OJCZULEK wszystko musiał zepsuć swoim kaprysem i pijaństwem, kazał mi kupić piwo i wrócić no ale za wcześnie , była 6 z minutami a umówiłam się z nim na 7.30 , ale jeden plus tego dnia był taki że mój ojciec nie skapł się że nie idę do szkoły. Hmm. . . może teraz o dzisiejszym dniu. . . Zaczął się fatalnie ale jeszcze nie skończył , ale i tak się zakończy beznadziejnie bo się pokłóciłam z moja matką i w ogóle. No i chyba to na tyle, szczerze jesteś moim pierwszym pamiętnikiem więc niezbyt umiem pamiętniki pisać. . . 

Jak skończyłam pisać mój pamiętnik to dokończyłam kanapkę i posprzątałam pokój , nie dlatego że mi matka kazała ale dlatego że boje się że jak mój ojciec się dowie że się nie posłuchałam to dostane lanie. Jak sprzątałam pokój do znalazłam mojej mamy starą portmonetkę a w niej było 100 złotych! Rozumiecie to! Super , wiem wy pewnie myślicie "Jaki żal 100 złotych znalazła i się cieszy, ja bym wolał/ła 1000 zł" , no ale ja jestem biedna już mówiłam. . . , ale jak teraz mam te 100 zł i mam jeszcze te od rodziny 70 zł , no i wiecie już mam 170 zł, hmm. . . może jednak ten dzień będzie udany.  Po zakończeniu sprzątania, podeszłam do zegara wiszącego na ścianie , a wyglądał on tak

Tak to jest mój rysunek. . . , rysuję już od 3 lat , a wiecie dlaczego? hmm. . . z nudów, tak po prostu z nudów. . .  Hmm. . . ale nie mówię teraz o ryzowaniu tylko jak podeszłam do zegara to zauważyłam że jest już w pół do ósmej. . . I muszę iść się położyć bo inaczej ojciec wejdzie i wiecie co będzie dalej prawda? Jestem bardzo ciekawa jaki będzie jutro dzień. . . i czy będzie lepszy od dzisiejszego... Ale wątpię. . .


I JAK WAM SIĘ PODOBAŁO? CHCECIE NEXT? PROSZĘ O ODPOWIEDŹ ;*

2 komentarze: