sobota, 28 lutego 2015

Rozdział VI

- Kochania obudź się, już jesteśmy - Nagle obudził mnie miły głos, ochhh to była moja ciotka, szczerze mówiąc nawet ją troszeczkę polubiłam , ale tylko troszeczkę. . .
- (ziewanie) co?. . . . c c o? - odpowiedziałam zaspana
- Nie co, tylko słucham kochana , jesteśmy na miejscu złotko - odpowiedziała do mnie jak nikt do tond , w ogóle tak jakoś dziwnie do mnie mówi. . .
- Już? - odpowiedziałam ze zdziwieniem i spojrzałam na dom który w ogóle nie był domem ! To była willa , ROZUMIECIE WILLA?! Ta baba miała kupę kasy a my biedni ! nawet nie tknęła palcem żeby nam pomóc!
- Tak już , idź się rozpakuj. Twój pokój jest na trzecim piętrze koło garderoby dla moich butów
- Okkejj jakoś se poradzę. . . - HA! NAWET MA OSOBNĄ GARDEROBĘ NA SWOJE BUCIKI! ŚMIESZNE!
      Jak weszłam do pomieszczenia który miał być moim pokojem przez około dwa miesiące to był on o kolorze fioletowym, miał bardzo ładne meble i jeszcze było łóżko wodne ! A przede wszystkim dużo przestrzeni . WOW! ALE EKSTRA ! Zajeb** ! wreście mam swój własny pokój, i to jeszcze duży! Moje zachwycenie przerwała mi ciotka wołając:
- Lucy! za 10 min jedziemy ! Pokażę ci morze i te piękne miasto!
- Yyyy jak to , przecież miałam się rozpakować a zresztą głodna jestem! - podeszłam do jakieś dziwnej skrzynki , jakby domofon ale jakiś inny , nie wiedziałam jak się to nazywa , ale nacisnęłam czarny guziczek i mówiłam....
- Tak kochana ale później się rozpakujesz , a zjeść to pójdziemy na mieście , tam są jakieś budki z jedzeniem. A Lucy masz strój kąpielowy prawda? - Odpowiedziała mi ...
- Nie mam! Nawet nie umiem pływać dla twojej wiadomości ! - z wrogością odpowiedziałam
- Lucy! Nie takim tonem! I nie pyskuj mi tutaj. . . - przerwałam jej mówiąc - Bo co mi zrobisz hmm?! - Zakaszlnęła i zaczęła mówić do mnie jakby się nic nie stało . . .
- Lucy , na szczęście kupiłam ci nowy strój mam nadzieje że będzie pasował. . .
- A ja własnie mam nadzieje że nie będzie pasował - za mruknęłam pod nosem
- Ccco kochana?
- Nic!
- Misia zejdź na duł i weź przymierz strój , tylko szybciutko
- Bosz.. już schodzę, a i nie mów do mnie Misia! - odpowiedziałam tej zołzie i weszłam do windy i zjechałam na sam duł . . . - No
- Co no?
- No strój gdzie jest?!
- Trzymaj i po lewej jest łazienka idź się tam przebierz i pokaż
- Tsaaa - odpowiedziałam , chwyciłam strój i pobiegłam do łazienki. . . Zdjęłam ubrania, nałożyłam na siebie turkusowy strój dwu częściowy , zakryłam blizny po cięciu i wyszłam się pokazać a od ciotki usłyszałam same miłe słówka
- Pieknie, cudownie! Ślicznie wyglądasz . No dobrze nałóż na na siebie ubranie ale nie zdejmuj stroju bo pójdziemy popływać. . .
- Yhmm , super ! ale mówiłam ci do jasnej cholery że nie umiem pływać!
- Nie bluzgaj drogie dziecko i zrób to o co cię poprosiłam ale i to już! - Zaczęła być jakby bardziej surowsza do mnie... No ale cóż musiałam, to musiałam .
       Gdy wsiadałyśmy do auta, to ta kobieta która podobno była moją ciotka znów zaczęła do mnie gadać!
- Lucy, perełko , mam nadzieje że lubisz rybę - spokojnym głosikiem powiedziała do mnie
- Lubię! I weź wreście przymknij tą jadaczkę ! Bo zaczynasz mnie wkurwiać! - Wulgarnymi słowami jej odpowiedziałam
- Dobrze daje ci spokój
- Coś jeszcze?!
- Nie. . . - Dziwnym wzrokiem na mnie popatrzyła i ruszyłyśmy. Przez całą drogę wzrok miałam wbity w okno , a ciotka ani razu się do mnie nie odezwała , na szczęście bo nie wiem co bym tam zrobiłam , z tym czymś można było oszaleć!
- I już jesteśmy - Powiedziała do mnie i widocznie nie oczekiwała odpowiedzi , szczerze? I tak bym jej nie odpowiedziała . . . A tak w ogóle stanęłyśmy przed jakimś małym budyneczkiem niedaleko morza z napisem  "Fish and Drink" Ha! Lepszych nazw nie umieli wymyślić!
- Chodź już, Lucy! - Zawołała mnie a ja za nią poszłam , poszłam jedynie dlatego że byłam głodna
- Co chcesz jeść? - Zapytała mnie
- A mam jakiś wybór?! NIE! Więc po co głupio pytasz?! Rybę chce - jak zwykle wrednie odpowiedziałam i usiadłam przy najbliższym stoliku , rozejrzałam się dookoła i pewnie myślicie że było tam pełno ludzi? Ha! nie było tam nikogo! Tylko my i puste krzesełka . . .
- Zamówiłam nam łososia za 5 minut będzie - Milutkim jak zawsze głosikiem powiadomiła mnie co zamówiła . . .  Po zjedzeniu ohydnego łososia ( już nie dziwie się czemu ludzie nie przychodzą tam) poszłyśmy na plażę , a tam było tłoczno prawie w ogóle nie było wolnego miejsca ale ciotka wypatrzyła miejsce, rozłożyła wygodny duży koc, zdjęła ubrania i zaczęła się opalać a do mnie powiedziała żebym poszła do wody , trochę zmoczyć nogi, serio? posłuchałam się jej bo nie chciało mi się z nią siedzieć i słuchać jej obrzydliwie miłych słóweczek na temat jaka ja jestem śliczna i w ogóle przecież wszyscy wiedzą że jestem brzydka, a tu nawet jest moje zdjęcie :

Brzydka jestem wiem. . . , a na czym to ja stanęłam? A tak . . . Ledwo dotknęłam stopami wodę a poczułam szturchnięcie, odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka który miał tak około 1,73 wzrostu 
- Hej - powiedział do mnie z lekkim uśmiechem na twarzy. . . 
- Yyy, znamy się? - Zapytałam z lekką wrednościa 
- No nie pamiętasz mnie? Spotkaliśmy się nad jeziorem , spałaś , ja cię obudziłem. . .- Wytłumaczył mi ze szczegółami
-To ty?! Łoł nie poznałam cię, a w ogóle jak się tu znalazłeś - ze szczęściem odpowiedziałam mu
- A długa historia, ale przepraszam cię że nie mogłem wtedy przyjść jak się umówiliśmy
- A nie, spoko ja też nie mogłam . . . - z lekkimi rumieńcami odpowiedziałam mu
- Aha . A ty jak się tu znalazłaś? 
- A też długa historia- uśmiechnęliśmy się do siebie i chłopak o cudownych oczach powiedział do mnie: 
- To może się przejdziemy co? A i tak w ogóle jestem Niall - Popatrzyłam na niego , później spojrzałam na ciotkę czy mnie przypadkiem nie widzi i w ogóle i odpowiedziałam mu. . .
- Ok możemy się przejść ale gdzie? Aha a ja jestem Lucy - zarumieniłam się znowu , a Niall szepnął mi do ucha : "To już zostaw mi " , złapał mnie za rękę i lekko pociągnął żebym poszła za nim, no i poszłam. Niall zaprowadził mnie koło starej knajpki z hamburgerami powiedział mi żebym usiadła sobie przy jakimś stoliku i żebym zaczekała na niego, posłuchałam się go, on był cuudowny , chyba się w nim zakochałam o jesus! Ja się chyba pierwszy raz zakochałam , ale pewnie bez wzajemności . . . przecież kto by się zakochał w takiej głupiej brzyduli jak ja, hmm? Po 10 minutach czekania chłopak przyszedł niosąc ze sobą tackę a na niej dwa hamburgery i dwie cole , usiadł na przeciw mnie, i zaczęliśmy jeść oraz zarazem rozmawiać, zwykła rozmowa przeszła na lekkie podrywy , Niall mówił mi że mam piękne imię, oczy i nawet powiedział mi że jak mnie pierwszy raz zobaczył to pomyślał że jakaś debilka ze mnie ale jak mnie poznał to zmienił zdanie na bardzo fajną dziewczynę , ja byłam lekko nieśmiała więc nie powiedziałam mu że on tez mi się spodobał tylko powiedziałam mu że bardzo podobają mi się jego blond włosy i niebieskie oczy. Po 2 godzinach rozmowy Niall ponownie złapał mnie za rękę i zaprowadzi na plażę gdzie było już nawet ciemno i zaczynał się zachód słońca, WOW! Usiedliśmy na piasku , chłopak lekko objął mnie lewą ręką i powiedział . . .
- Własnie tego nie chciałem przegapić i chciałem właśnie z tobą to obejrzeć ...
I JAK WAM SIĘ PODOBAŁ ROZDZIAŁ VI? MAM NADZIEJE ŻE BAARDZO A TO JESZCZE NIE KONIEC! ZA NIEDŁUGO BĘDZIE NEXT I MAM NADZIEJE ŻE BĘDZIECIE NADAL CZYTAĆ I ZOSTAWIAĆ PO SOBIE ŚLAD ;* Zapraszam ;* i dziękuję za przeczytanie i za komy ;*

niedziela, 22 lutego 2015

Rozdział V

        Masakra! , dzisiaj przyjeżdża cała ciotka która bardzo rzadko przyjeżdża, szczerze? W ogóle! I po co ona się zjawia jak by nigdy nic, co nagle jej się przypomniało że nasza rodzina istnieje?! Śmieszne! I jeszcze mam do niej jechać! Bosz...
-Lucy!- zawołała moja Matka
-Czego?!
- Nie odpowiadaj w ten sposób , zejdź na dół! - zeszłam po schodach , podeszłam do mamy i się zapytałam:
- Co chciałaś?
- Umyj naczynia i się zaczynaj pakować - rozkazała mi
- Ale po co mam się teraz pakować, przecież wakacje dopiero za dwa tygodnie?
- Córciu, ależ wakacje są za dwa tygodnie, ale ciocia przyjeżdża dzisiaj a wyjeżdża za trzy dni wraz z tobą, więc idź się spakuj i umyj naczynia - odpowiedziała mi ze spokojem matka
- Ale.. ale szkoła?
- Od kiedy się martwisz tak szkołą? Zrób to o co cię prosiłam i nie martw się - Pogłaskała mnie po ramieniu i odeszła. I co ja mam z tego rozumieć? Bosz... może jak tam wyjadę to odpocznę , tak jak mi mama mówiła.. Pożyjemy zobaczymy. . .
 Hmmm. . . No to tak muszę znaleźć jakąś walizkę żeby się spakować , no właśnie ale co spakować? Hmm. . . no na pewno jakieś ciuchy, szczoteczkę do zębów, szczotkę do włosów, właśnie mój wakacyjny pamiętnik tylko żebym go nie zapomniała! A z resztą kogo to obchodzi co pakuję.
Jak znalazłam walizkę i się spakowałam  to musiałam jeszcze pozmywać bo ojciec będzie się wydzierał i nie wiadomo co jeszcze. Wiecie? szczerze trochę cieszę się że jadę do ciotki bo przynajmniej nie będzie mnie ojciec bił, ey! a w ogóle gdzie ona mieszka? Eee tam zobaczy się mam nadzieje że niczego nie zapomniałam, drring , drring ... , no i o wilku mowa!
- Córciu otwórz cioci drzwi - zawołała matka
- Już otwieram - odpowiedziałam i otworzyłam drzwi kobiecie w długich brąz włosach, lekko lokowane , piękne umalowane brązowe oczy i długa przewiewna sukienka , wydawała się bogata. . .
- Witaj, L.. L. - jąkała się
- Lucy, nazywam się Lucy - poprawiłam
- Och Lucy! Jak mogłam zapomnieć, witaj jaka ty śliczna i , i taka starsza , miło cie poznać , spakowana jesteś?
- Tak. . .- ze zdziwieniem odpowiedziałam
- To dobrze , ruszamy co nie kochana?
- Ale przecież mama mówiła że dopiero za tydzień
- No ale możemy tez teraz, lepiej wcześniej niż wcale co nie?
- Nie ci o ciu , lepiej późno niż wcale , tak się mówi. . .
- Oj tam , oj tam ,  bez różnicy , to chodź - powiedziała do mnie kobieta
- Mamo! przecież miałam za 1 tydzień jechać! - krzyknęłam do mamy
- No trudno, widać że cioci się śpieszy to idź, idź już , papa za dwa miesiące wracasz , papa - odpowiedziała mi . Nic z tego nie rozumiem, no ale cóż pójdę wziąć moja walizkę i ruszamy, jak to moja ciotunia powiedziała, żałosne. . .
- No szybciej , szybciej Lucy, mój piesek nie będzie długo w domku czekał sam przecież i tak będziemy długimi godzinami jechać - zawołała do mnie "ciocia"
- Już, już , ty masz psa?! To fajnie! a dokładniej ile godzin będziemy tam jechać? - odpowiedziałam
- Tak około 6 godzin, zobaczysz - odpowiedziała mi , wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy
- A gdzie ty mieszkasz?
- Kochana, mieszkam we Włoszech , ale mam drugi dom nad morzem i tam właśnie jedziemy
- Aha, to pewnie dlatego nie przyjeżdżałaś do nas i nie dzwoniłaś. . .
- yyyy, słońce ja muszę patrzeć na drogę. . . - bo długiej ciszy jąkając się, odpowiedziała mi . . .
   Po 3 godzinach , byłam już tak senna że zasnęłam, i tak spałam do przyjazdu. . .


I JAK SIĘ PODOBA PIATY ROZDZIAŁ "FOREVER" ? MAM NADZIEJE ŻE JEST FAJNY ;* POZOSTAW COŚ PO SOBIE <3 zapraszam do czytania daalej ;* :D