wtorek, 27 stycznia 2015

Rozdział III

   Rano, jak nigdy wstałam z spaniałym humorem , wyjęłam rzeczy przygotowane na dziś i szybko się ubrałam w nie. Wszystko szło wspaniale dopóki nie wszedł mój pijany ojciec, zaczął krzyczeć na mnie i szarpać mną, i spytał się gdzie idę , nawet nie zaczęłam się tłumaczyć a on mi kazał iść kupić piwo , i jak wrócę kazał mi iść na strych . . . NO NIE!!! mój najlepszy dzień właśnie miał się nie odbyć !!! Ale, ale . . . przecież na 5 min mogę się z nim spotkać i dać mu mój (na prawdę to mojej siostry) numer telefonu , przecież po drodze jest te jezioro , TAK!!. Jak wyszłam z domu , zaczęłam biec tak szybko żeby zdążyć się z nim zobaczyć i podać mu numer.Dobra, dotarłam na miejsce ALE GO NIE BYŁO! popatrzyłam na zegarek i była 6.30 , NO NIE!! - wykrzyknęłam , przecież jest za wcześnie ! jak ja się z nim spotkam , czy to miał być już koniec?! czy już nigdy się nie spotkamy?! Zaczęłam płakać , ale przecież musiałam jeszcze pójść do sklepu by kupić te cholerne PIWO! dla mojego ojca! Kiedy kupiłam już te piwo i stałam już przed drzwiami mojego domu , bałam się wejść tam, bo ten człowiek (jak można go tak nazwać) który zwany był moim ojcem , może mi coś zrobić! no ale trudno muszę wejść i się tego przekonać. Weszłam. . . i na szczęście nic mi nie zrobił jak mnie zobaczył , kazał mi tylko dać piwo, i zamknął mnie na strychu. Na szczęście miałam przy sobie moją ukochaną żyletkę którą mogłam się pociąć , ale teraz nie na rękach tylko na nogach , a wiecie dlaczego? Hmm bo nie mam już miejsca na rękach!
   Weszłam na strych , usiadłam na starym kocu i zaczęłam się ciąć , i tak przez około 30 min. Jak skończyłam to zaczęłam wpatrywać się w niebo przez dziurę na dachu , i płakałam ! później powiedziałam sobie - DOŚĆ TEGO RYCZENIA!! MUSZĘ WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ I OBMYŚLIĆ PLAN ŻEBY WYMKNĄĆ SIĘ Z DOMU!.Myślałam , myślałam i tak ciągle myślałam aż zaczęła mnie głowa boleć od tego myślenia!  i jeszcze na dodatek nic nie wymyśliłam!!! KURDE DLACZEGO!! NO DLACZEGO WSZYSTKO CO SIĘ DOBRZE UKŁADA MUSI SIĘ W DOBRYM MOMENCIE ROZJEBAĆ?!! JA JUŻ TEGO NIE MOGĘ ZNIEŚĆ !! NAJCHĘTNIEJ TO BYM SIĘ ZABIŁA !! NO PRZYSIĘGAM NO!!!! Zaczęłam ryczeć jak dziecko któremu zabrano zabawkę! Po prostu już nie mogłam tego znieść! Ciągle mi się nie udawało! Już byłam tak tym zmęczona że zasnęłam i tak spałam do 18, a jak się obudziłam to znów wpatrywałam się w niebo i zobaczyłam spadającą gwiazdę , szybko pomyślałam moje życzenie, a wiecie jak one brzmiało ? Poprosiłam żeby pewnego dnia go spotkać, i żeby nic już nie zepsuło tego, i żebym z nim chodziła. . .  O JA! zapomniałam się go zapytać jak ma na imię !!!! I teraz już na pewno go nie znajdę , ani on mnie! Bo mu też nie powiedziałam jak mam na imię . . .  JAKA JA GŁUPIA! I znowu wróciłam do punktu wyjścia !.
 
JUŻ 3 ROZDZIAŁ ! :D MAM NADZIEJĘ ŻE SIĘ PODOBA ;) I ZA NIEDŁUGO NAPISZĘ 4 ROZDZIAŁ :D ;)  zachęcam do dalszego czytania ;) pozdrawiam ;*

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Heh
      90% zdań kończy się wykrzyknikiem :))
      Rozdział jak zwykle wspaniały!!!
      :*
      Kocham to opowiadanie<3<3<3<3
      To ja sie zegnam i zapraszam na rozdział do mnie!!!
      (ach te wykrzykniki)
      Papa:@

      moniczka:-)

      Usuń
  2. Zapraszam do mnie na rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
  3. twój zawsze przeczytam <3 ;*

    OdpowiedzUsuń